Nowe wieści ws. śmierci Grzegorza Borysa. Poszukiwania jeszcze nie są zakończone
Wiele osób było pewnych, że odnalezienie ciała Grzegorza Borysa 6 listopada zakończy śledztwo w tej sprawie. Nic bardziej mylnego. Media już obiegła sensacyjna wiadomość, że poszukiwania wcale nie zostały zakończone. Co w tej sprawie wiadomo?
Odnalezienie ciała Grzegorza Borysa nie zakończyło śledztwa
Grzegorza Borysa przez ponad 2 tygodnie poszukiwało ok. 1000 funkcjonariuszy policji, straży pożarnej, żandarmerii wojskowej, a nawet leśników. Mężczyzna został oznaczony także czerwoną notą Interpolu. Obława zakończyła się 6 listopada, gdy ze zbiornika wodnego Lepusz na terenie Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego wyłowiono ciało mężczyzny. Jego tożsamość została potwierdzona jeszcze tego samego dnia.
Wiele osób było pewnych, że odnalezienie ciała 44-letniego mężczyzny zakończy sprawę, jednak w tej wciąż jest więcej pytań niż odpowiedzi. Okazuje się, że poszukiwania nie zostały jeszcze oficjalnie zakończone. Z jakiego powodu? Sensacyjna wiadomość właśnie obiega sieć.
Tajemnicze okoliczności śmierci Grzegorza Borysa
Ciało Grzegorza Borysa zostało znalezione niecały kilometr od miejsca, gdzie miał on dokonać brutalnego mordu swojego 6-letniego synka Olusia. 7 listopada ujawniono, że bezpośrednią przyczyną śmierci mężczyzny było utonięcie. To jednak nie koniec tajemniczych szczegółów, które przekazano. W rozmowie z “Faktem” opowiedziała o nich prok. Grażyna Wawryniuk, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku:
W trakcie sekcji ujawniono na przedramionach, udach oraz na szyi płytkie powierzchowne rany cięte charakterystyczne dla osób podejmujących próby samobójcze. Na skroniach ujawniono też dwie rany od postrzału z broni pneumatycznej, prawdopodobnie na sprężony gaz, ale te obrażenie nie mają żadnego związku ze śmiercią.
Prokurator dodała, że do zgonu Grzegorza Borysa mogło dojść nawet do 2 tygodni przed odnalezieniem ciała. Ten fakt zdaje się mocno działać na internautów, którzy w tej sprawie wciąż piszą o różnych teoriach spiskowych. Jednak wiadomość o tym, iż wojskowy miał chcieć popełnić samobójstwo na tyle różnych sposobów, budzi wątpliwości nie tylko społeczeństwa, ale również ekspertów. Być może gdy policja zakończy swoje działania, będzie można wysnuć więcej wniosków na ten temat.
ZOBACZ TEŻ: W piecu znaleźli ciało noworodka! Policja poszukuje kobiety ze zdjęcia
Sprawa Grzegorza Borysa - poszukiwania nie zostały zakończone
Okazuje się, że wciąż nie odnaleziono broni, z której miał do siebie strzelić Grzegorz Borys. Prokuratura stwierdziła, że na głowie mężczyzny znajdowały się obrażenia od broni pneumatycznej. Tymczasem policja nie jest pewna, gdzie ta się znajduje. Podobnie wygląda sytuacja z nożem, którym 44-latek miał zabić swojego syna. Poszukiwania wciąż więc trwają. Prokurator Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku w rozmowie z “Faktem” opowiedziała o informacjach, które nie były powszechnie znane na ten temat:
Wciąż nie znaleziono broni, z której zostały oddane strzały. Jeśli chodzi o nóż, którym dokonano zabójstwa dziecka, to nie mam informacji, by został znaleziony. W domu mężczyzny zabezpieczono szereg przedmiotów, czekam na informacje, czy jest wśród nich narzędzie zbrodni.
źródło: fakt.pl