Koszmar w Puszczykowie. Tajemnica fotografii zmarłej mamy z córkami, nikt nie spodziewał się takiej przyszłości

W sobotę 18 listopada media obiegła mrożąca krew w żyłach wiadomość o odnalezieniu zwłok trzech osób w jednym z bliźniaków w Puszczykowie pod Poznaniem. Miasteczko wcześniej uchodziło za bardzo spokojne i nikt nie spodziewał się, że właśnie tam może dojść do niewyobrażalnej tragedii.
Jeszcze rok temu nic nie zapowiadało tragedii w Puszczykowie
Zmarłymi osobami okazała się 29-letnia Julia i jej córeczki – 4-letnia Daria i 1,5-letnia Maria. Sprawcą tragedia ma być mąż kobiety i ojciec dziewczynek, 42-letni Serhii T. Rodzina kilka lat temu przeprowadziła się z Ukrainy do Puszczykowa. Początkowo mężczyzna pracował w pobliskiej restauracji, ale zwolnił się i znalazł zatrudnienie w firmie cateringowej.
Jakiś czas temu sprawy zaczęły się jednak komplikować. Mężczyzna zaczął nadużywać alkoholu, stracił pracę i prawdopodobnie wpadł w problemy z hazardem. To wszystko prowadziło do problemów w ich relacji, a ostatecznie przyczyniło się do śmierci kobiety i dwóch dziewczynek.

Mężczyzna przyznał się do popełnienia zbrodni w Puszczykowie
Mężczyzna miał dopuścić się okropnej zbrodni w nocy z 13 na 14 listopada 2023 roku. Początkowo udusił swoją partnerkę, sądząc, że w ten sposób skończą się pretensje i nalegania, by przestał pić i znalazł pracę. Podczas dokonywania morderstwa jedna z dziewczynek się obudziła, przez co mężczyzna podjął decyzję o uduszeniu także swoich córek.
Mężczyzna przyznał się do zbrodni pięć dni później i wówczas znaleziono ciała ofiar. W domu mieszkał także 11-letni syn kobiety z poprzedniego związku, ale jak przekazał prokurator, chłopiec nie widział ciał swoich bliskich, a w chwili ich znalezienia nie było go w domu. Jak donosi „Super Express”, powołując się na prokuraturę, mężczyzna miał oszczędzić 11-latka, ponieważ nie był jego dzieckiem.
ZOBACZ TEŻ: Koszmar w Puszczykowie, w tym domu było jeszcze jedno dziecko. Media ujawniają najnowsze informacje
Nic nie zapowiadało tragedii w Puszczykowie?
Jeszcze rok temu wszystko wydawało się w porządku. Kłopoty nasiliły się dopiero w tym roku. Zdaniem sąsiadów rodzina była spokojna i nic nie zapowiadało nadchodzącej tragedii. Rok temu w mediach społecznościowych Julia opublikowała zdjęcie, na którym pozowała wraz z córeczkami i wydawała się pełna radości. Młodszą z dziewczynek trzymała na rękach.
Choć nie wiadomo na pewno, czy autorem fotografii jest Serhii, wydaje się to dość prawdopodobne. Można jednak przypuszczać, że niewiele ponad rok później ona i jej córeczki zginąć z rąk męża i ojca.
Źródło: Fakt, Super Express













