Artur Barciś spojrzał śmierci w oczy. Był sam w domu, leżał w barłogu, nie miał na nic siły. Szokujące wyznanie
Artur Barciś otworzył się na temat jednego z najczarniejszych momentów w swoim życiu. Nie sądził, że może to spotkać akurat jego, a jednak — w tamtej chwili czuł każdą komórką ciała, że właśnie ociera się o śmierć. Leżał bez sił, zupełnie sam. Choroba zaatakowała z całą mocą.
Najbardziej kojarzony z ról komediowych aktor jeszcze nie tak dawno temu przeżył prawdziwe załamanie. Wówczas media podawały jasno: nie jest dobrze. Dziś mówi o tym z całą pewnością: “Uświadomiłem sobie, że mogę umrzeć”.
Artur Barciś zmierzył się z chorobą. "Było bardzo źle"
Dziś pandemia i lockdown są już, jak się zdaje, odległym wspomnieniem, ewentualnie okazją do anegdot, jednak jeszcze 3 lata temu cały świat w osłupieniu obserwował rosnące słupki zakażeń i zgonów. Choroba mogła dotknąć wszystkich, bez względu na wiek, stan zdrowia, czy majątek — w tamtym czasie wielu celebrytów używało swojego medialnego głosu, aby prosić o stosowanie się do zasad sanitarnych.
Wielu także chorowało — wśród nich był także Artur Barciś. Najbardziej znany ze swoich ról komediowych, dziś aktor aktywnie komentuje problemy społeczne i niejako zrywa z wizerunkiem ekranowego “Norka”. Także wówczas, kiedy Polskę zalewały kolejne fale zakażeń, media obiegła nagła wieść.
- Tak, jestem zakażony - przekazał artysta na łamach Onetu tuż po tym, jak na jego profilu pojawił się sugestywny wiersz “Obcy”.
Wówczas nie wiedzieliśmy jeszcze jednak , jak poważna była sytuacja .
Artur Barciś otarł się o śmierć. "Znalazłem się na granicy"
- To jest już drugi tydzień. Było bardzo źle. Na szczęście nie wylądowałem w szpitalu, nie wymagałem hospitalizacji. […] Nie chciałem nagrywać wcześniej, gdy byłem w bardzo złym stanie, żeby nie epatować swoją fizycznością. Dopiero teraz wszystko zmierza ku lepszemu. Chciałem dać jakieś świadectwo ku przestrodze - wyjaśniał aktor niedługo po chorobie.
66-letni Artur Barciś z reguły unika zabierania głosu na temat trudnych przejść w życiu osobistym. Dopiero po jakimś czasie, na łamach “Vivy!” ujawnił, co tak naprawdę przeżył. Choroba dosłownie go powaliła, można sobie tylko wyobrazić, jaki lęk jej towarzyszył.
- Nagle covid spowodował, że znalazłem się na granicy, i nie wiedziałem, w którą stronę popchnie mnie los. Byłem sam w domu. Leżałem w barłogu, potwornie się pociłem, ale nie miałem siły, żeby zmienić pościel. Nie spałem pięć dób - wspomina.
Artur Barciś nie był gotowy na śmierć. "Zawsze myślałem, że będę żył długo"
W tamtej trudnej chwili przyszedł moment, w którym aktor uświadomił sobie, że może nie przeżyć. Osłabione, wymęczone gorączką i brakiem snu ciało nie dawało żadnej osłony. Artur Barciś przyznaje, że nie był gotowy na śmierć. Była zbyt abstrakcyjna dla kogoś, kto bardzo dbał o zdrowie, a w dodatku niewątpliwie posiadał geny długowieczności.
- Pamiętam moment, kiedy uświadomiłem sobie, że mogę umrzeć. Tak szybko… Zawsze myślałem, że będę żył długo, bo moja babcia żyła 96 lat, a mama właśnie świętowała 90. urodziny. Liczyłem na dobre geny, poza tym regularnie się badam - wyznał.
Już wcześniej podkreślał, że nie liczył na pomoc od państwa. Na szczęście przez cały czas był w kontakcie telefonicznym ze swoją żoną, która wspierała go z całych sił.
Źródło: Pudelek, Onet Kultura, Viva!