Lifestyle.Lelum.pl > Plotki i gwiazdy > Dramatyczna sytuacja podczas zimowych zabaw. Kilkulatek wjechał do jeziorka, na miejsce przyjechały służby
Natalia Andrejuk
Natalia Andrejuk 18.01.2021 08:15

Dramatyczna sytuacja podczas zimowych zabaw. Kilkulatek wjechał do jeziorka, na miejsce przyjechały służby

sanki
fot. pixabay.com/Bru-nO

W miniony piątek na sankach doszło do dramatycznej sytuacji. Wszystko wydarzyło się na warszawskiej Pradze-Północ. Kilkulatek rozpędził się i zjechał na taflę Jeziora Gocławskiego. Na miejsce wezwano straż pożarną, aby pomogła ściągnąć chłopca z lodu, na szczęście nic mu się nie stało.

Ferie zimowe to dla wielu dzieci czas zimowych zabaw. Jedną z nich są bez wątpienia sanki. Trzeba tylko pamiętać o ostrożności, ponieważ może dojść do niebezpiecznej sytuacji. Dotkliwie przekonał się o tym ten kilkulatek.

Sanki i niebezpieczny zjazd na Jezioro Gocławskie

Ostatnie dni ferii były dla dzieci wyjątkowo przychylne, jeśli chodzi o warunku pogodowe. Spadło dużo śniegu i można się było wybrać na sanki. Nawet w dużych miastach możemy zobaczyć dorosłych, którzy zjeżdżają z górek.

Warto jednak zawsze pamiętać o bezpieczeństwie. Wcześniej należy sprawdzić, czy okolica, w której się bawimy, na pewno jest bezpieczna.

TVN Warszawa poinformowało, że w piatek, 15 stycznia doszło do niecodziennej interwencji straży pożarnej. Strażacy musieli podjąć się akcji ratunkowej na Pradze-Północ w Warszawie w okolicach Jeziora Gocławskiego.

Sanki z kilkuletnim dzieckiem rozpędziły się podczas zjazdu z górki ta bardzo, że wjechał na zamarzniętą taflę wody. Na szczęście akcja ratunkowa zakończyła się pomyślnie i udało się bezpiecznie ściągnąć dziecko z lodu.

Na miejscu pracowały dwa zastępy straży pożarnej. Dziecko utknęło na zamarzniętym jeziorku, udało się je szybko uwolnić. Nie zamoczyło się w wodzie — przekazał TVN24 Wojciech Kapczyński ze stołecznej straży pożarnej. Funkcjonariusz przypomniał również o tym, że należy uważać na lód i nie wchodzić na zamarznięte tafle.

12-letni chłopiec zginął, zjeżdżając na sankach

Niestety, ale tyle szczęścia nie miał 12-letni chłopak, który zjeżdżał na sankach na Górce Szczęśliwickiej w Warszawie. Nastolatek niefortunnie uderzył głową w element ławki. Zmarł w wyniku poniesionych obrażeń — informował wydział prasowy Komendy Stołecznej Policji, jak podało Polsat News.

Po godz. 16 w sobotę otrzymaliśmy zgłoszenie, że do Dziecięcego Szpitala Klinicznego został przewieziony chłopiec w wieku 12 lat. Z ustaleń wynikało, że chłopiec został przewieziony do szpitala z ulicy Włodarzewskiej — powiedział mł. adp Rafał Rutkowski, jak cytował go portal. To kolejna śmierć dziecka w ciągu ostatnich kilku dni.

Ostatnimi czasy cała Polska żyje sprawą zamordowanej 13-letniej Patrycji. Do morderstwa przyznał się jej dobry znajomy 15-letni Kacper. Chłopak przebywa w schronisku dla nieletnich, gdzie oczekuje rozprawy.

Rodzinom ofiar pragniemy złożyć wyrazy współczucia.

Zobacz zdjęcie:

sanki

Kilkulatek poszedł na sanki. Kiedy zjeżdżał, rozpędził się tak mocno, że wjechał na taflę zamarzniętego jeziora. Na szczęście nic mu się nie stało.

Artykuły polecane przez redakcję Lelum:

Źródło: TVN24, Polsat News

Powiązane
Czesław Niemen, Kora
Największe przeboje PRL. Jeden z czterech nie pasuje do autora. Zgadniesz który?