Nowe zjawisko na cmentarzach. Handlarze łapią się za głowy. Niebywałe, co zobaczysz na Wszystkich Świętych
1 listopada zbliża się wielkimi krokami. Od kilku lat dzień ten wygląda jednak inaczej, aniżeli wcześniej. Na cmentarze przenosi się bowiem trend, znany z innych dziedzin życia, dotyczący szeroko rozumianej świadomości ekologicznej. O rozwagę w tej kwestii apelują zarówno specjaliści, jak i duchowni oraz władze. Nowe zjawisko nie podoba się jednak wszystkim.
Ekologiczny dzień Wszystkich Świętych?
O ograniczenie ilości przynoszonego na groby bliskich plastiku już kilka lat temu prosili niektórzy przedstawiciele duchowieństwa.
– Problem staje się najbardziej widoczny w pierwszych dniach listopada. Groby przykrywane wieńcami z plastiku oraz dziesiątki zniczy przyczyniają się bardzo do zanieczyszczenia środowiska – pisał przed dwoma laty Bogumił Karp, proboszcz jednej z rawskich parafii.
O ograniczenie liczby zniczy apelowała w ubiegłym roku również Dorota Zmarzlak, piastująca urząd wójta podwarszawskiego Izabelina. Ogłosiła wtedy akcję „Tylko jeden znicz”, która ze względu na pandemiczne ograniczenia i zamknięcie cmentarzy nie doszła jednak do skutku.
Na terenie wielu nekropolii pojawiają się jednak także „zniczodzielnie” – miejsca, w których można pozostawić znicze bez wkładu, by ktoś inny mógł je powtórnie wykorzystać. Pojawiły się one między innymi na warszawskim Cmentarzu Północnym, o czym poinformował w mediach społecznościowych jeden z radnych dzielnicy Bielany – Krystian Lisiak.
Proekologiczna moda irytuje przede wszystkim cmentarnych sprzedawców, którzy – w związku z powtórnym wykorzystaniem zniczy, czy też ograniczeniem ich ilości, mogą stracić część środków.
– Gdybyśmy byli tacy wredni, zabieralibyśmy te używane, wystawione na półeczkach. Ale i tak ludzie u nas kupują kwiaty i wkłady – przekonywała jednak jedna z prowadzących biznes na Cmentarzu Bródnowskim.
Myślicie, że podobne rozwiązania przyjmą się w całej Polsce?
Źródło: Wirtualna Polska
Artykuły polecane przez redakcję Lelum: