Świadek przekazał, co widział chwilę po wybuchu w Katowicach. Poruszająca relacja
Wybuch w Katowicach starł z powierzchni ziemi czterokondygnacyjny budynek. Po kilkunastu minutach o katastrofie wiedziała już cała Polska. Świadek dotarł na miejsce chwilę po tragedii. Jego relacja przyprawia o dreszcze.
Dziś ok. 8:30 rano Katowicami wstrząsnął potężny huk. Przy ulicy księdza biskupa Herberta Bednorza 20, w kamienicy należącej do parafii ewangelicko-augsburskiej doszło do wybuchu. W środku znajdowali się mieszkańcy, w tym bliscy wikarego i ukraińskie rodziny.
Wybuch w Katowicach oczami świadka. To, co zobaczył chwilę po tragedii odbiera mowę
Mieszkańcy Katowic-Szopienic twierdzą, że nawet w nieco bardziej odległych domach zatrzęsły się meble. W szkole naprzeciwko wyleciały okna — na szczęście ze względu na ferie, w budynku nie było uczniów. Niestety, w czterokondygnacyjnym budynku plebanii, który uległ doszczętnemu zawaleniu przebywało dziewięć osób.
Do tej pory nie podano oficjalnej przyczyny wybuchu w Katowicach, jednak najpewniej doszło do eksplozji gazu. Służby ratunkowe na miejscu zastały górę gruzów i pyłu. Świadkowie, którzy byli na miejscu jeszcze przed nimi opisywały, jak wyglądało miejsce zdarzenia sekundy po katastrofie.
– Byliśmy na dworze w momencie wybuchu, szliśmy do pracy, moja koleżanka z dzieckiem była bardzo blisko. Strasznie się przestraszyliśmy, szczególnie rodziny z Ukrainy, od razu pojawiły się straszne skojarzenia – relacjonował w rozmowie z „SE” Łukasz Kościcki, który pracuje w budynku obok – Wielki huk, po chwili cisza, masa pyłu, zaczęły wyć alarmy w samochodach.
Porażające wrażenie po tragedii opisuje także Krzysztof Lasocki, kierownik na nieodległym placu budowy. Huk towarzyszący eksplozji był ponoć tak silny, że przypominał niewybuch lub katastrofę górniczą. Wraz z kolegami, błyskawicznie znalazł się w pobliżu gruzowiska. Widok był upiorny.
– Na górze gruzowiska, wśród ruin było widać łóżko. Stała na nim kobieta, była w szoku – mówił.
Wybuch w Katowicach: są ofiary
Na miejscu pracowało 15 zastępów PSP, w tym Specjalistyczna Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza Jastrzębie Zdrój, policjanci oraz ratownicy z zespołu pogotowia ratunkowego. Po godzinie 15:00 wiadomo już było, że wybuch w Katowicach zebrał śmiertelne żniwo.
Niestety, poszukiwane przez służby 67-letnia kobieta i jej czterdziestokilkuletnia córka nie przeżyły. Wojewoda Śląski przekazał kondolencje rodzinie zmarłych. Przekazał też, że pod zawaliskiem nie ma więcej poszkodowanych.
Pomocy udzielono 7 osobom, w tym dwójce dzieci, a przed 14:00 z gruzów wydobyto także małego psa rasy York. Przerażony i oblepiony pyłem „Maksymilian” trafił do Kliniki Weterynaryjnej w Brynowie. Lekarze usiłują ustalić tożsamość właściciela.
Artykuły polecane przez redakcję Lelum:
- Przeraźliwy krzyk i krew w PnŚ, nagle zakończono transmisję. O tym wydaniu nigdy nie zapomnimy
- Weszła do kościoła i dopuściła się porażającego czynu. Parafia pilnie szuka kobiety
- Cleo zdradziła, dlaczego zawsze nosi spięte włosy. Powód zdumiewa
Źródło: Super Express, katowice.naszemiasto.pl